Teraz by ze mną zygrywać się chciała,
Kiedyś, niebogo, sobie podstarzała.
Daj pokój, prze Bóg! Sama baczysz snadnie,
Że nic po cierniu, kiedy róża spadnie.
Milczycie w obiad, mój panie Konracie;
Czy tylko na chleb gębę swą chowacie?
Jesli nie grzeszysz, jako mi powiadasz,
Czego się, miła, tak często spowiadasz?